ELCHE, ALTEA, VILLAJOYOSA - NA ZACHÓD I WSCHÓD OD ALICANTE

Dzisiejszy post będzie dla nieco bardziej aktywnych. Oczywiście, zdecydowana większość przylatujących do Alicante korzysta z uroków tamtejszych plaż, restauracji i kawiarni, ale my proponujemy Wam nieco dalej sięgnąć wzrokiem. Mamy dla Was 3 propozycje wycieczek, do innych miast i bez konieczności wypożyczenia samochodu. Co powiecie na największe skupisko palm w Europie? A może wolicie zobaczyć kolorowe domki na plaży, nieco na wzór tych ze wschodniego wybrzeża USA? Albo po prostu spokojny spacer po "białym miasteczku" z przepięknym widokiem? Po lekturze tego posta bez trudu tam dotrzecie. Dzisiaj zabierzemy Was więc na zachód oraz na wschód od Alicante. Zapraszamy :)  


1. ELCHE

Na początek obieramy kierunek zachodni, jedziemy do Elche. Naszą podróż zaczynamy na dworcu kolejowym w Alicante i to właśnie pociągiem dojedziemy do tego miasta. Bilety można kupić w automatach lub w kasie Renfe. I tu ważna informacja - nawet jeśli posiadacie kartę Renfe z innej części Hiszpanii, to nie musicie jej zabierać, nie będzie działała. My mieliśmy karty wydane w Maladze, a i tak trzeba było wykupić bilety na nowych kartach. Bilety nie były jednak drogie, gdyż podróż do Elche i z powrotem kosztowała nas 2,90€ od osoby (dzieci jadą za darmo). Pociągów z Alicante do Elche jest całe mnóstwo i jeżdżą one naprawdę często. Przy wyborze warto zdecydować się na pociąg oznaczony jako Cercanías - najlepszy stosunek jakości do ceny. Po około 30, 40 minutach dojeżdżamy do Elche, wysiadając na stacji Elx Parc. Stąd zaledwie 100, 150 metrów i Waszym oczom ukaże się największa atrakcja miasta, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - Parc Municipal, będący największym skupiskiem palm w całej Europie. Od niepamiętnych czasów sadzili je Fenicjanie, Egipcjanie, a przede wszystkim Maurowie. Najróżniejsze źródła podają rozbieżnie, iż jest ich w Elche od 200 tysięcy do ponad pół miliona. Trochę taki raj na ziemi. Autentycznie. Jeśli dodać do tego jeszcze odgłosy wydawane przez ptaki, to wręcz robi nam się tropikalnie. Miejsce zapiera dech, co tu dużo mówić - i właśnie dlatego odpuściliśmy wizytę w El Palmeral w Alicante na rzecz tego w Elche. Zobaczcie sami, ale chyba był to dobry ruch.






Na południowym krańcu parku, już po opuszczeniu jego bram natrafimy na jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w Elche. To Pałac Altamira, znany również jako Alcázar de la Señoría. Obecnie jest on siedzibą Muzeum Archeologicznego, ale w przeszłości spełniał przeróżne funkcje. Przez prawie 400 lat był on rezydencją hiszpańskich władców Elche, następnie jego wnętrza przekształcono w więzienie, a nawet wykorzystywano go jako fabryka tkanin. Bryły budynku nie da się pomylić z żadnym innym w mieście, a co więcej jest ona bardzo fotogeniczna, w szczególności w połączeniu z ciekawą fontanną znajdującą się z jednej strony.
 


Praktycznie po drugiej stronie ulicy, na dość sporym placu Plaça del Congrés Eucarístic wznosi się potężna Basílica de Santa María. I znów znajoma historia. Kościół postawiono na miejscu dawnego meczetu. Pierwsza świątynia stanęła tu w XIII wieku, a obecna to efekt przebudowy z przełomu XVII i XVIII wieku. Po zwiedzeniu wnętrza warto wspiąć się na górę, czyli na kościelną dzwonnicę. By zobaczyć Elche z góry, a konkretnie z 40 metrów, wystarczy przejść jedynie 170 schodów ;) Rozciąga się stąd naprawdę malowniczy widok, obejmujący nie tylko całe miasto, ale też bliską i nieco dalszą okolicę. Duże wrażenie robi również ogrom parku palmowego, dopiero z góry widać jak wielką zajmuje powierzchnię! I jeszcze słowo na temat dzwonów, bowiem mają one swoje... nazwy. Są to: Ave María, Bárbara, Dijuny oraz María de la Asunsión. Wstęp na dzwonnicę: 2€ od osoby. Ze świątynią wiąże się jeszcze pewien obrzęd - Misterium Elche (Misterio de Elche). Jest ono rokrocznie wystawiane w bazylice i opowiada historię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Co ciekawe, to jest to jeden z najstarszych zachowanych dramatów liturgicznych w Europie.
 




Elche w jeszcze jednym jest naj! Otóż w tym mieście znajduje się największy mural na świecie, oficjalnie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Jego historia jest dość odległa, bowiem sięga 1991 roku, kiedy to grupa artystów z różnych stron świata postanowiła odmienić nieco zapomniane i niezbyt przyjemnie wyglądające koryto rzeki Vinalopó. Wówczas powstał malunek o łącznej długości 1200 i szerokości 14 metrów. To jednak było dopiero preludium. Po 23 latach, w 2014 roku kolejna grupa postanawia zorganizować drugą edycję tworzenia obrazu, tym razem zapraszając do współpracy mieszkańców. Łącznie w projekcie wzięło udział 1500 osób, a stworzony przez nich mural liczył tym razem 2700 metrów! I choć widać obecnie, że przydałaby mu się kolejna odsłona odświeżenia, to jednak jest to atrakcja warta zobaczenia i uwagi.
  



 
2. ALTEA

Potrzebujecie trochę wytchnienia, odpoczynku od zgiełku miasta, chcecie napawać się widokami i po prostu powłóczyć się bez celu? Jeśli tak, to Altea będzie znakomitą propozycją nawet na całodzienną wycieczkę! Leży ona mniej więcej 50 kilometrów na północny wschód od Alicante i dostać się do niej można (oprócz auta) zarówno tramwajem, jak i autobusem. W pierwszym przypadku wsiadacie w Alicante w tramwaj numer 1, a następnie w miasteczku Benidorm przesiadacie się na numer 9. Tutaj ważna uwaga - taka podróż może zająć nawet 2 godziny! Szybciej do Altei dostaniecie się autobusem. Trzeba w Alicante pójść na dworzec autobusowy i wybrać przewoźnika Alsa. Za 3 osoby w jedną stronę zapłaciliśmy 20€, czyli na pewno więcej niż za podróż tramwajem, ale nasza podróż trwała około godziny. Altea kusi całkiem inną plażą niż w przypadku Alicante. Playa La Roda jest kamienista, o wiele węższa, ale naszym zdaniem bardziej urokliwa i klimatyczna. Pewnie też przez to, że trafiliśmy na całkowite pustki, ale w ogóle nam to nie przeszkadzało ;) Ta licząca sobie aż 825 metrów plaża jest oznaczona Błękitną Flagą, co daje świadectwo jej wysokiej jakości, czystości wody oraz bezpieczeństwa.
  


Teraz chodźcie na spacer po miasteczku. Altea jest naprawdę malutka i da się ją obejść w godzinę. Tylko... po co? Czy nie lepiej pozaglądać w uliczne zakamarki? Czy nie lepiej usiąść na głównym placu i zamówić filiżankę kawy lub kieliszek wina? Uwierzcie, tak będzie zdecydowanie przyjemniej. Zwiedzając Alteę trzeba nastawić na się chodzenie góra, dół i liczne schody. Taki urok tego typu miasteczek. Jednak dzięki temu widoki rozciągające się na okolicę naprawdę robią wrażenie. Altea może poszczycić się dwoma punktami widokowymi: Mirador Blanc i Mirador de los Cronistas de España. Oba piękne, klimatyczne i jeszcze jak natraficie na kogoś delikatnie przygrywającego na gitarze, to już w ogóle zatrzymacie się w czasie. 










Jeszcze jednym miejscem, którego w Altei nie da się pominąć jest Kościół Nuestra Señora del Consuelo. To zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny symbol miasta, który widać niemalże nawet z plaży. Wszystko za sprawą charakterystycznych niebieskich kopuł - innego podobnego koloru próżno jest szukać w panoramie Altei. 
  





3. VILLAJOYOSA

Na koniec dzisiejszego posta pozostajemy na wschód od Alicante i wybieramy się na spacer do Villajoyosa. Jest to miasteczko, które słynie przede wszystkim z malowniczych, kolorowych domów, szerokich plaż i bogatej historii, związanej szczególnie z produkcją czekolady. Do Villajoyosa najlepiej dojechać tramwajem. Podróż możecie zacząć w centrum Alicante przykładowo na przystanku Luceros lub Mercat, a wysiadacie w centrum Villajoyosa, konkretnie na przystanku Creueta, skąd na samą plażę i w okolice kolorowych domków czeka Was ledwie 10 minut spaceru. Bilet bez problemu kupić można na przystankowych automatach, a koszt przejażdżki w jedną stronę to 2,80€ od osoby, dzieci podróżują za darmo. Wspomnieliśmy o czekoladzie, prawda? Również po to przyjeżdża się do Villajoyosa - by spróbować tego smakołyku. Pierwsza fabryka czekolady została tutaj uruchomiona na początku XIX wieku, a dzisiaj nie dość, że można wybrać się na wycieczkę czekoladowym szlakiem, to jeszcze można odwiedzić Muzeum Czekolady ;)


Zanim traficie na plażę i zobaczycie kolorowe domki warto chociaż przez chwilę powłóczyć się po starówce. Labirynt wąskich uliczek, w połączeniu ze średniowiecznymi murami i sporą ilością roślinności, jest naprawdę urzekający. Tutaj nie ma co planować spaceru, po prostu trzeba odbić w którąś z uliczek w lewo lub w prawo i iść przed siebie. Tak będzie najlepiej.
  

Prędzej czy później i tak traficie nad morze i poczujecie przyjemną bryzę. Nam bardziej do gustu przypadła plaża w Altei, ale w Villajoyosa ciekawie wyglądają skupiska palm na piasku. Z tym akurat wcześniej się nie spotkaliśmy. W sumie w całym mieście na spragnionych słońca czeka aż 3,5 kilometra plaż, w przeważającej większości piaszczystych - z jednym wyjątkiem Cala de les Puntes del Moro na samym południu. 
  


Największą atrakcją miasta są niewątpliwie Las Casas de Colores, czyli kolorowe domy. To stare domostwa rybackie, malowane w jaskrawe barwy. To właśnie kolory pomagały pracującym na morzu odnaleźć drogę do domu podczas złej pogody. Zabudowania pochodzą z czasów, kiedy to Villajoyosa była jeszcze rybacką osadą, a o turystach nikt w ogóle tu nie myślał. Klimat rodem ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Zresztą nie bez powodu mówi się niekiedy, że nadmorska promenada w Villajoyosa przypomina troszeczkę Ocean Drive w Miami. Porównanie nieco na wyrost, ale piękna nie można odmówić zarówno jednemu, jak i drugiemu miejscu. 



Trochę ostatnio zrobiło się nam hiszpańsko na naszym blogu, prawda? Jednak czy to źle ;)?Wręcz przeciwnie, chcemy ponownie wrócić do tego kraju i to jeszcze w tym roku. Zdradzić możemy, że naszym celem znów będzie Andaluzja, ale reszta niech póki co pozostanie tajemnicą ;)

Do zobaczenia!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

EDYNBURG - CO ZOBACZYĆ - TOP 15

SARDYNIA - CO ZOBACZYĆ - TOP 10 ATRAKCJI NA POŁUDNIU WYSPY

WIELKOPOLSKIE WĘDRÓWKI: TOP 10 ZAMKÓW I PAŁACÓW WIELKOPOLSKI

ŚLADAMI HARREGO POTTERA PO EDYNBURGU

Z DUBLINA NA KLIFY - PÓŁWYSEP HOWTH

TOP 5 PLAŻ NA POŁUDNIU SARDYNII

JEZIORO COMO - VARENNA, BELLAGIO, LECCO

ŠTRBSKÉ PLESO I WYCIECZKI PO OKOLICY

TOP 5 MIEJSC, KTÓRE TRZEBA ZOBACZYĆ NA KORFU

CYPR: GÓRY TROODOS - CO ZOBACZYĆ